sobota, 7 marca 2026

Od Braen'a

 Chłopak stał jak zamurowany, nie wiedział jak zareagować. Słuchał tylko jej oskarżeń i czekał na moment, w którym zabraknie jej oddechu i będzie mógł coś od siebie dodać. Szukał też odpowiednich słów, by nie rozwścieczyć jeszcze bardziej tego złego byka.
- Zaczekaj kochanieńka - chciał kontynuować, ale na korytarzu było zbyt tłoczno. 
Wyjął swoją różdżkę i przytknął ją do dłoni Paedyn, którą kurczowo go ściskała.
~To nie jest żadna telepatia... No może nie w takim konkretnym stopniu, bo muszę cię dotknąć różdżką, żeby móc coś ci przekazać... Prywatnie.
Spojrzał za nią. Jego śladem ruszył Marlon z zaniepokojonym wyrazem twarzy. Zauważywszy, że styka się różdżką z Paedyn, nic nie powiedział, tylko na migi rękami zapytał:
~ Potrzebujesz pomocy? Zabije cię?
~ Nie, wszystko okej - pokazał wolną ręką - Idź, zostaw nas na chwilę. Daj znać jak ktoś tu podejdzie.
~ Jakby co, krzycz.
Marlon oddalił się za róg. Tam pozostał na czatach. Braen wrócił myślami do Paedyn
~ Bardzo mi przykro, z tego, co stało się Blair. Skąd ja miałem wiedzieć? Każdy w mojej rodzinie używa karotenu i nikomu nic nie jest. Też kiedyś przedawkowałem i nic mi nie było. Byłem bardziej pomarańczowy niż ona, ale to przechodzi. 
Na chwilę przerwał, by samemu też upewnić się, że nikt nie idzie.
~ Może ona ma alergię? Albo tak tylko mówi i nic jej nie jest naprawdę! To przecież Blair, aktorka-dramatorka jakich mało. - wzruszył ramionami - W każdym bądź razie, ona wciąż żyje i ma się dobrze. Te pare dni bez magii może jej da coś do myślenia.
To nie działało. Widział jak Peadyn zbiera w sobie powietrze, by rzucić się na niego z kolejnym bombardementen słów. W jej pochmurnych oczach zapowiadało się na burzę z piorunami. Położył wolną dłoń na jej ramieniu.
~ Jeśli to ci polepszy humor, to wiedz, że na mnie też czeka kara. Nie wiem co, ale nie zapowiada się dobrze.
Cichy szmer butów przerwał ich telepatyczną rozmowę, a raczej jego monolog.
- Gołąbeczki - Marlon rzekł do nich dość cicho i słyszalnie, gdy był bliżej - Możecie to później dokończyć? Spóźnimy się na lekcje. 
~ Dziedziniec o 20 - zaproponował i odczepił się od niej. Wyrwał się z jej uścisku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Od Braen'a

 - Nie zrobiłem tego, by się komuś przypodobać - mruknął - Chciałem im pomóc z własnej woli. - Och, jaki szlachetny duet mi się tu trafił - ...