- Jeśli coś mi przyjdzie do głowy, to postaram się ci pomóc - odparł.
Na chwilę obecną nie miał żadnego pomysłu. Postanowił więc czekać na odpowiedni moment, a rozwiązanie samo podsunie się pod nos. W każdym bądź razie nie zamierzał obiecywać pustych słów, ani też zgłaszać sprawy do nauczycieli. Jeśli Paedyn uzna to za koniecznie, wtedy można ich poinformować. Jednak bez jej zgody nie będzie im tego rozpowiadał. W dodatku z własnych doświadczeń wie, że takie sprawy najlepiej rozwiązuje się osobiście.
Zaczęli iść w stronę następnej lekcji, ona szła przodem, on nieświadomie trzymał się na dystans niepozorny, niby daleko, by nikt ich ze sobą nie skojarzył, ale na tyle blisko, by mieć ją w zasięgu wzroku. "Co zrobili Marlon albo Parys?", zapytał siebie w myślach. Zapewne wzięliby zadanie bardzo dosłownie pod lupę. Marlon wkurwiałby Blair, dając jej smak jej własnego charakteru. Parys ukradłby jej perfumy i zamieniłby je na jakiś paskudny zapach, chociażby bagienny szlam. Nie-nie, to nie są dobre taktyki. Zbyt łatwe, i mało dają do zrozumienia "ofierze". By dobrać idealną karę, należy znać przeciwnika lepiej niż powierzchownie. Innymi słowy Braen, zamiast siedzieć z nosem w książkach, mógł lepiej przez ostatnie dwa lata szkoły zapoznawać się ze swoją klasą. Nie zrobił tego i teraz nie może sobie przypomnieć dlaczego ta zieleń jej włosów tak bardzo gryzła go w pamięci.
Dotarli do szklarni tuż przed ostatnim dzwonkiem. Pani Vervain była zajęta rozkładaniem roślin po ławkach, po jednej na ucznia. Akurat zostały ostatnie dwa miejsca koło siebie, w prawym rogu sali, w ostatnim rzędzie. Braen znowu czuł, że szykuje się temat do plotek i śmiechów. Cóż, po nim to spływało. Obecnie musiał się skupić na podtrzymywaniu dobrych pozorów. W klasie nie było krzeseł, lekcje były na stojąco, było duszno i parno, a to tylko potrajało jego kaca. Czuł jak uśpione procenty rosły.
Gdy nauczycielka nie patrzyła, uchylił okna szklarni. Wisząca dookoła roślinność złapała go za rękę i nie chciała puścić.
- Spierdalaj - syknął i urwał jej liścia. Roślina natychmiast puściła.
Poczuł na sobie wzrok. Odwrócił się i zobaczył, że Paedyn patrzy pytająco to na niego, to na liść w jego ręce.
- To czujka. Uczepia się ciebie, jeśli jesteś nie w humorze, i nie puści aż się uspokoisz. Albo aż dasz jej do zrozumienia, że ma się odczepić, albo tego pożałuje, bo trafiła na silniejszego przeciwnika - wyjaśnił szybko.
Wtem doznał olśnienia. W jego umyśle zapaliła się lampka. Lekko nachylił się do dziewczyny.
- To mi chyba coś podpowiedziało - szepnął - Powiem ci na przerwie.
sobota, 28 lutego 2026
Od Braen'a
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Od Braen'a
- Nie zrobiłem tego, by się komuś przypodobać - mruknął - Chciałem im pomóc z własnej woli. - Och, jaki szlachetny duet mi się tu trafił - ...
-
| Tytuł | Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekl...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz