Braen skołowany dopiero po paru sekundach zrozumiał, że nowe słowa Crawla tyczą się też jego.
- Proszę pana, nie mogę tego wykonać - wstał natychmiastowo.
Crawl powoli, ze swoim stoickim spokojem odwrócił się do niego. Nawet po klasie przeszedł cichy szept, bo ktoś odważył się cokolwiek u niego podważyć czy też zaprotestować.
- Mów, Wade. "Czego" nie możesz wykonać? - ciągnął z nutą zainteresowania w głosie.
- Nie mogę się z nią pojedynkować. Nie biję się z dziewczynami.
Ktoś się zaśmiał, głównie słyszał dziewczęce głosy. Spojrzał w tamtą stronę. Jakaś zielonowłosa odwróciła się do swoich koleżanek i podśmiechiwała sięz nimi. Co jakiś czas szeptały między sobą i rzucały wymowne spojrzenia w kierunku Paedyn. Skądś kojarzył tę zieloną czuprynę, lecz na ten moment i ten stan umysłu nie mógł sobie przypomnieć.
- Pośpieszyłeś się - rzekł profesor, odsuwając połać swojego płaszcza - Nie chodziło mi, byście WY walczyli między sobą...
Tymi słowami zbił czerwonowłosego z tropu. Tyle wystarczyło, by sięgnąć po kieszeni, złapać różdżkę i wymierzyć nią w Paedyn. "On oszalał!", pomyślał i odruchowo zerwał się od swojego biurka aż obalił krzesło. Wysunął rękę szeroko niczym Bóg na obrazie Michała Anioła i wypowiedział zaklęcie w tym samym czasie co profesor. Czuł, jak przez jego dłonie przechodzi paląca strużka energii. Białe światło przeleciało pół sali, aż dotarło do promienia rzuconego przez Crawla i odbiło go centymetry przed twarzą dziewczyny. Gdy oba się spotkały, moc Braen'a odbiła zaklęcie Crawla z powrotem do niego samego. Promień trafił go i przez chwilę wszyscy zamarli w grobowej ciszy. Ku smutku niektórych uczniów, ich znienawidzony nauczyciel wciąż stał, miał się dobrze, i na dodatek miał teraz ładny, czerwony kwiatek we włosach.
- Życzlik?!
Chłopak usiadł z zaskoczenia. Tego się kompletnie nie spodziewał, szczególnie z jego strony. Życzlik to taki chochlik, tyle że zamiast psocić, robi miłe uczynki. Chociaż w sumie też nie wie, czemu się spodziewał, że nauczyciel chciałby skrzywdzić swoich uczniów. Chybsa dlatego, że to Crawl, a po nim można się wszystkiego spodziewać.
Odwrócił się na pięcie, pośpieszył się do tablicy i zaczął notować coś na tablicy skrzypiącą kredą.
- Temat lekcji - mówił na głos, pisząc wciąż - Moja różdżka, wady i zalety. - odwrócił się do uczniów - Różdżki nie są byle wymysłem szkoły ani konspiracją przemysłu drewnianego. Pomaga ona skupić energię magii w wybranym przez nas punkcie, dzięki czemu nie strzelamy na oślep. Można pracować bez niej - wymownie spojrzał na Braen'a - ale nie polecam, chyba że ma się ponadregulaminowe szpony - zerknął mimowolnie na jego ręce, w tym jedną okopconą - jak na przykład wilkołaki, harpie, strzygi, ... - urwał i wrócił do zapisywania na tablicy - W ten weekend wyjeżdżacie do miasta. Jeśli ktoś z was wciąż jakimś cudem nie ma własnej różdżki, niech się w nią zaopatrzy przed następną lekcją.
Braen notował jego słowa swoimi uszami. Starał się zetrzeć bluzą sadzę z przypalonego paznokcia na palcu wskazującym. Dawało to nijakie rezultaty. Znowu czuł na sobie jej wzrok. Tym razem podniósł powieki i ich spojrzenia się spotkały. Znowu usłyszał śmiechu. Znowu od tamtej grupy dziewczyn. Znowu ta toksyczna zieleń. Powoli zaczął widzieć w tym korelację. Natychmiast odwrócił się w stronę tablicy, ale na pewno nie zamierzał tak tego zostawiać.
poniedziałek, 23 lutego 2026
Od Braen'a
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Od Braen'a
- Nie zrobiłem tego, by się komuś przypodobać - mruknął - Chciałem im pomóc z własnej woli. - Och, jaki szlachetny duet mi się tu trafił - ...
-
| Tytuł | Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekl...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz