Braen w swoim tempie, czyli bardzo powolnym, podliczał ile przez lato doszło małego narybku w basenie, aż coś odwróciło jego uwagę. Mały przedmiot przeleciał zza basenu i musnął go w płetwę ogonową. Poczuł to jak mały prztyczek. Popłynął na dno, by zobaczyć, co to było. Nie zdziwił się, gdy zobaczył, że to kamień. Dzieciaki i rówieśnicy ciągle w nich czymś rzucali.
Podpłynął do krańca basenu i czekał na więcej ostrzałów. Albo aż się znudzą, ale głównie rzucają częściej. Zawsze, gdy uzbiera więcej rzeczy, odrzuca je na powierzchnie płetwą, a rzucający przez to obrywają swoją bronią. Jednak nic już nie wpadło. Syren słyszał tylko czyjeś głosy, stłumione przez taflę wody. Po tonacji stwierdził, że to były dwie dziewczyny.
Nagle coś sprawiło, że woda aż zadrżała. To było jak mini wybuch. Rozejrzał się dookoła, jednak fasada i podwodne budowle nie odniosły żadnych obrażeń.
Chwilę po tym tafla wody została przerwana. Ktoś wskoczył do wody.
Zaczęli lekcje beze mnie, pomyślał. Chociaż nie słyszał żadnego gwizdka, bądź charakterystycznego chrapliwego głosu profesora. W dodatku styl, w jakim ta osoba pływała, był nieco chaotyczny. Miała wciąż ubrania na sobie, a normalni uczą się tego dopiero po dwóch miesiącach, i tylko zaawansowani. To wzbudziło jego ciekawość, więc podpłynął bliżej.
Zauważył, że owa osoba to dziewczyna, o szarych włosach i oczach... Oczach, które komponowały się z kolorem wody i tego, jak obecnie światło doń wpadało. Niby to tylko przyrząd do patrzenia na świat, ale jest w nich coś ciekawego. Z sylwetki nie była jakoś nadzwyczajnie odróżniająca się od innych kobiecych ciał, które znał, ale lekko unosząca się koszulka pokazała zarysy mięśni na brzuchu. Entuzjastka wf'u, przyszła ulubienica Crawla. Na pewno dobrze poradzi sobie w boksie i samoobronie, sądząc po jej ruchach. Choć musi je trochę opanować, ponieważ wierzgała nogami i rękami, jakby się topiła... Co właśnie do niego doszło.
"Człowiek się topi!" - pomyślał lekko spanikowany. Szybko się opanował, bo musiał. Przepłynął pod za nią i złapał ją od tyłu, pod pachy. Jej szarpanie zdecydowanie nie pomagało. Na to nic nie mógł poradzić. Z całej siły, jak mógł, zachowując delikatny dystans, przytrzymał ją przy sobie, by ją ustabilizować. Dopiero potem powoli skierował się w stronę powierzchni.
Na górze zrobiło się niemałe zamieszanie. Starszy brunet z wąsem, pan koło 40-stki z wyglądu, przedzierał się przez hordę zagapionych uczniów.
- Co tu się dzieje? - krzyknął.
Zbladł, gdy spojrzał w stronę basenu. Oj, czeka go rozmowa na dywaniku dyrektora.
- Odsunąć się!
Braen płynął po tafli wody na plecach, trzymając dziewczynę na swoim brzuchu. Już nie wierzgała się. Czuł pod palcami jak szarpią nią spazmy kaszlu. Widząc miraż twarzy trenera, ochoczo zbliżył się do niego. Ten przechwycił od niego dziewczynę i przekazał ją nauczycielom pierwszaków, któzy właśnie nadbiegli.
- W samą porę profe - za szybko westchnął z ulgą.
Brunet chwycił go za rękę i z siłą niepozorną dla jego wyglądu wyciągnął syrena z wody jakby złowił małą szprotkę. Zamurowało go, dopiero uderzenie brzuchem o ziemię przywróciło go do stanu trzeźwego myślenia.
- Braen Wade, wytłumaczysz mi to?! - nauczyciel wskazał na dziewczynę, którą cuciła wychowawczyni pierwszego roku.
Jak opażony podniósł się na łokcie, by spojrzeć mu w twarz.
- To nie ja, tym razem nie ja! - zapierał się - Ja już pływałem, gdy ona wpadła do wody. Ja jej bynajmniej nie wrzuciłem. Musiał to zrobić ktoś inny, albo się poślizgnęła.
Przypomniał sobie szybko to uczucie w wodzie, które nastąpiło chwilę przed wypadkiem, oraz jak daleko od krawędzi ją wyłowił. To samo się nie stało z przypadku. Jednak przy takim tłumie i zamieszaniu trudno dojść do winowajcy.
- Zobaczymy po lekcjach, Wade. - wuefista ściągnął z szyi swój ręcznik i rzucił go w czerwonowłosego - Ogarnij się i posprzątaj po sobie. Ty już sobie popływałeś.
Z lekkim zawahaniem i wstrętem Braen oplótł się ręcznikiem w okolicach bioder. Spojrzał w prawą stronę, gdzie leżała skulona dziewczyna i nauczycielka nad nią klęcząca. Z jej oddechu wywnioskował, że najgorsze ma za sobą. Mógł odetchnąć w spokoju.
Przewrócił się na plecy i rozłożył się jak rybka na patelni. Zaczął pod nosem mamrotać zaklęcie zmieniające.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz